Zobacz co mówią o Tobie liczby!
  
  
 Przekaż darowiznę 

Wraz z nadejściem domu czwartego rozpoczyna się jedna z najistotniejszych, a zarazem najsłabiej rozumianych części współczesnego horoskopu astrologicznego. Znaczenie domu czwartego rozpatrywane jest na ogół bardzo powierzchownie: przedstawia się go jako dom wartości związanych z nieruchomościami. Powodem takiego stanu rzeczy jest wyobrażenie większości ludzi o Ziemi, na której żyjemy. Mimo że intelekt nasz może podpowiadać nam coś wręcz przeciwnego, wydaje nam się, że planeta, po której chodzimy, jest płaska. Astrologia czerpie wiele swoich symboli i interpretacji z ptolemejskiej koncepcji świata, w związku z czym dom czwarty kojarzony jest z wyobrażeniem, według którego pod powierzchnią Ziemi aż po nieskończoność w głąb znajduje się jednolita substancja. Charakteryzuje ją jedynie stałość i to, że jest podstawą, na której budujemy domy, z której wyrastają płody rolne i z której wydobywa się rozmaite złoża. Dom czwarty rzeczywiście ma takie znaczenie, ale jak wiemy nie tylko dzięki naszym mózgom, lecz także dzięki temu, co odczuwamy całą naszą osobą –ciałem i psychiką –Ziemia jest sferą; mieszkamy na zakrzywionej płaszczyźnie. Kiedy uświadomimy to sobie, dom czwarty nabiera nowego, głębszego znaczenia. Nabiera on znaczenia na skalę planety, gdyż nie odnosi się już wyłącznie do żyznej gleby, fundamentów naszego domu i substancji, w której grzebiemy naszych zmarłych. Wykracza poza znaczenie “końca” wszystkich rzeczy stając się przede wszystkim środkiem naszego globu. W czwartym domu pojawia się szansa i konieczność doświadczenia środka –środka własnej osobowości, a także środka ludzkości, środka silnego, zwartego braterstwa wszystkich ludzi. Bez doświadczenia tego środka, człowiek nigdy nie potrafi w pełni przeżyć znaczenia bycia człowiekiem. Pozostanie on istotą z płaskiej warstwy żyznej gleby, która jest powierzchnią Ziemi i po której będzie się błąkał jako nadrzędne zwierzę lub w której zapuści korzenie w określonym miejscu, nazywając je swoim domem” lub “swoim krajem”. Możemy więc powiedzieć, że czwarty dom ma dwa podstawowe znaczenia odpowiadające dwom poziomom świadomości człowieka. W pod-stawowym biologicznym i psychicznym sensie odnosi się on do gleby, w której “człowiek-roślina” (termin używany w pradawnej nauce ezoterycznej) zapuszcza swe korzenie. Wierzchołek czwartego domu jest najbezpieczniejszym punktem gwarantującym najpewniejsze fundamenty do budowy wszystkiego, co ma wznieść się ponad powierzchnię ziemi. W ten sposób znaczenie jego nawiązuje do tradycji i wielkich myśli i symboli, na których buduje się kultury, spenglerowskie “podstawowe symbole”, “arche-typy zbiorowej podświadomości” Junga, do wszystkiego, co człowiek przyjmuje za pewnik, włącznie z aksjomatami nauki. Ażeby wyjść poza kontekst określonej kultury i tradycji religijnych i etnicznych, człowiek potrzebuje głębszych i bardziej indywidualnych fundamentów. Na poziomie symbolicznym jego korzenie sięgają środka Ziemi. Indywidualność można przeżywać tylko jako znalezienie środka w sobie, przy czym przez “siebie” rozumiem nie transcendentalną zasadę, lecz dostrojoną do rytmów natury siłę, która wypływa z samego środka żywej istoty. Za siedzibę tej mocy uważa się zwykle “serce”, ponieważ bicie serca odmierza podstawowy w żywym organizmie rytm. W symbolice Różokrzyżowców środek wyobrażony jest jako róża, która kwitnie w środku krzyża utworzonego w ciele ludzkim przez przecięcie się pionowej linii, będącej przedłużeniem kręgosłupa, i linii poziomej, pokrywającej siłę z wyciągniętymi w bok rękoma. W środku takim, gdziekolwiek on naprawdę leży, mistycy hinduscy i jogini umiejscawiali atmana, centrum rzeczywistości. W Bhagavad-Gicie, Kriszna, wcielenie bóstwa, mówi: “W sercu każdej istoty mieszka Mistrz Iśwara, który siłą swojej magii sprawia, że wszystkie rzeczy i stworzenia wirują wraz z uniwersalnym kołem czasu. Niech będzie on Twoim jedynym schronieniem dla całej Twojej duszy; przez Jego łaskę uzyskasz najwyższe szczęście, wieczne miejsce…” (na podstawie tłumaczenia Williama Q. Judge’a). Rzeczywiście w symbolicznym nadirze, który jest też punktem północy świadomości, możliwe jest przeżycie Boga. Tam właśnie mieszka immanentny Bóg, Bóg na głębokości, który stanowi przeciwny biegun pełnego chwały Boga na wysokości, wspaniałego Boga południa, którego oblicza nie można zobaczyć bez utraty wzroku. Każdy prawdziwie wyindywidualizowany człowiek “wie”, że jedynym pewnym fundamentem jest własny stan nieruchomości, który wymaga znalezienia środka. Zanim nie osiągnie się tego stanu, człowiek przywiązany jest do takiej czy innej matrycy. Nie musi być nią prawdziwa matka lub zastępujące ją wyobrażenie matki, lecz również tradycja kulturowa, organizacja kościelna, a nawet partia zrzeszająca zatwardziałych komunistów. Wszystkie one, w aspekcie psychologicznym lub ideologicznym, można wyobrazić sobie jako otaczające jednostkę łono. Wszystkie “stałe” fundamenty mogą skruszeć, silnie zakorzenione drzewo można powalić, nasza planeta zawsze jednak zachowa swój środek. “Człowiek świata” jest bezpieczny, jeśli odnajdzie środek swego jednostkowego “ja”. Możemy poprowadzić symbol korzenia sięgającego do środka Ziemi o krok dalej. Pionowa linia w horoskopie urodzeniowym (przechodząca przez zenit i nadir) celuje w niebo widziane na antypodach. Gdyby wszyscy ludzie stanęli prosto na powierzchni Ziemi, linie poprowadzone w dół na przedłużeniu ich kręgosłupów przecięłyby się w środku Ziemi i biegłyby dalej aż do antypodów. Patrząc prosto w górę na niebo, każdy człowiek spogląda w kierunku innej gwiazdy Głowy różnych ludzi skierowane są w różne punkty na niebie, podczas gdy ich stopy wskazują na środek, gdzie wszystkie istoty ziemskie stają się jednym. W centrum tym doświadcza się wspólnoty ludzkości, funkcje związane z głową natomiast różnicują i dzielą. Z tego właśnie powodu tak wielkie znaczenie ma dla nas dziś tzw. psychologia głębi, w erze indywidualizmu opartej na powierzchownym pseudocentrum świadomości i pragnieniu, które nazywamy ego. Psychologia głębi wykorzystuje pojęcie i doświadczenie głębi, by wskazać drogę do osiągnięcia środka. Kiedy człowiek dociera do swego środka, odkrywa równocześnie, że jest częścią wszystkich innych ludzi, gdyż środek jest miejscem, w którym łączy się wszystko, co istnieje. W tradycji masońskiej przeżycie to określa się symbolicznie jako medytowanie w północnym Słońcu, ponieważ o północy Słońce znajduje się na wierzchołku czwartego domu, oświetlając antypody. Jednostka uświadamia sobie, kim jest, jednocząc się ze swoim przeciwieństwem. Filozofowie często wspominają o godzeniu przeciwieństw, które rozumieją na poziomie abstrakcyjnym. Każdą wartość można zdefiniować w odniesieniu do jej przeciwieństwa. Pojęcie dobra opiera się na pojęciu zła. Sławna sentencja Szekspira “Być albo nie być: oto jest pytanie” wyraża tragizm powszechnego w naszym zachodnim społeczeństwie dualizmu. Bycie i niebycie, życie i śmierć, yang i jin są jednak nierozłączne. Globalna świadomość, symbolizowana przez Tao, zawiera w sobie w większym lub mniejszym stopniu wszystkie te przeciwieństwa. W podręcznikach do astrologii zainspirowanych teoriami postulowanymi w książkach teozoficznych twierdzi się często, że dom pierwszy jest domem osobowości”. Stwierdzenie takie może okazać się bardzo mylące, jeśli przyjmiemy, że niejednoznaczny termin “osobowość” oznaczać ma całą osobę i wszystko, co ona promieniuje. Ascendent i pierwszy dom reprezentują w rzeczywistości pierwotny impuls jednostki, czyli jaźń rozumianą jako określona wibracja lub rytm i unikalne przeznaczenie jednostki nieznacznie, ale i niedwuznacznie różne od przeznaczenia wszystkich innych ludzi. Impuls ten musi znaleźć wsparcie, aby mógł zaistnieć jako normalnie funkcjonujący człowiek. Noworodek mający niewykształconą świadomość musi nauczyć się korzystania ze swego ciała, zdolności i posiadanych przedmiotów –dom drugi. Następnie musi poznać ograniczenia, jakie nałożą na owo korzystanie wymogi otoczenia wraz ze wszystkimi możliwościami, jakie płyną z posiadania owych darów – dom trzeci. Dopiero wtedy świadomość, czyli “ja”, staje się w pełni zorganizowana i stabilna jako “osoba”. Doświadczenia z domu czwartego wiążą się z procesami integracji i stabilizacji. Na podstawowym poziomie świadomości biologicznej, psychicznej i kulturowej, integrację najlepiej osiągnąć można w domu, dzięki określonej stałej tradycji. Właściwie zintegrowana osoba jest typowym człowiekiem lubującym się w życiu rodzinnym, a także chodzącym ideałem zachowań kulturowych i społecznych. Będąc prawdziwie wyindywidualizowanym człowiekiem, jednostka taka odnajduje środek w unikalnych rytmach i siłach swego jednostkowego “ja” i przeznaczenia. Na wyższym jeszcze poziomie indywidualność ta świadomie i całkowicie dostraja się do potrzeb ludzkości, przez co osoba taka staje się “osobistością” obdarzoną określoną misją i działającą jako wysłannik ludzkości lub Boga. Astrologiczny charakter czwartego domu i planet znajdujących się w tej części horoskopu powinien okazać się pomocny w odkryciu najlepszego sposobu osiągnięcia stanu integracji i uzyskania solidnej i sprawnej bazy dla osobowości. Pojęcie osobowości w moim rozumieniu wykracza poza zdolność biologicznego organizmu do sprawnego funkcjonowania wśród innych organizmów; można rozumieć ją także jako motor, który stanowi napęd przy pracy. Każdy właściwie organizm jest motorem, przez który manifestuje się energia życiowa. Integracja poszczególnych części żywego organizmu w ramach jednej całości wytwarza siłę. Siła ta musi być użyta, a doświadczenia związane z tym użyciem należą do sfery domu piątego, który nazywamy dlatego domem samoekspresji. Pionowa oś w horoskopach astrologicznych odnosi się do siły, oś pozioma natomiast do świadomości. Siła związana z domem czwartym jest siłą indywidualną, co znaczy, że wytwarzają biologiczny i psychiczny organizm, który nazywamy jednostką. Jest to szczególny rodzaj siły manifestowany przez formę życia, której przedstawicielem jest rodzaj ludzki, homo sapiens. Jest to siła wynikająca z “posiadania osobowości”. Osobowość ta jest w większości przypadków uwarunkowana, jeśli nie całkowicie zdeterminowana, przez przodków i konwencje społeczno-kulturowe. Jest to motor produkowany w większości masowo na liniach produkcyjnych, które nazywamy tradycją, rodziną, szkołą i środowiskiem. Z drugiej strony, w nie-których przypadkach i w ostatnich czasach coraz częściej zdarza się, że “masowo wyprodukowane” osoby opuszczają fabrykę w poszukiwaniu indywidualnego życia, nie tylko nabywając w ten sposób cechy indywidualne (nawet masowo produkowane motory nie działają bowiem w identyczny sposób), ale stając się też niezależnymi i samorealizującymi się. Człowiek przestaje wtedy być istotą biologiczną i społeczną i staje się prawdziwą indywidualnością, co znaczy, że motorem osobowości zaczyna rządzić siła działająca na innym poziomie niż życie, przy czym działanie to jest z początku pełne wahania i niepewności. Siłę tę nazwać możemy duchem, duszą, “ja”, a nawet Bogiem, zależnie od przyjętej przez nas koncepcji metafizycznej. Działa ona przez umysł, który z kolei wpływa na organizm biologiczny, nie jest to jednak umysł w powszechnym znaczeniu tego słowa. Niektórzy filozofowie i psychologowie używają pojęcia “woli”, tutaj też jednak należy rozróżnić wolę będącą jedynie popędem biologicznym i pragnieniem przeżycia emocji, od woli duchowej, która jest jedyną siłą mogącą stworzyć indywidualność. Wola jest siłą gotową do konkretnego zastosowania. Przemienia ona w rzeczywistość to, co dotychczas było tylko potencjałem. Ascendent odnosi się do potencjału bycia. Symbolicznie jest on “słowem, które było na początku”, logosem. Słowo jest jednak tylko wyobrażeniem mającym potencjał uaktywnienia siły, samo nie może zrobić niczego, dopóki nie rozbudzi życia w konkretnym organizmie. Wtedy siła zawarta w nim zostaje uaktywniona przez poczucie życia i w rezultacie następuje działanie. Ascendent daje słowo: nadir i czwarty dom odnoszą się do organizmu i drzemiących w nim mocy uruchamianych przez wyobrażenie, słowo i przez czucie, które spontanicznie uruchamia i kieruje energie organizmu ludzkiego zarówno na poziomie fizjologicznym, jak i psychologicznym i intelektualnym. Czwarty dom odnosi się więc do podstawowych funkcji psychicznych, które Carl Jung nazywa czuciem. Dom pierwszy odpowiada jungowskiej intuicji, która w rzeczywistości oznacza wrażliwość na ponadosobowe wskazówki i symbole obrazujące w jednej chwili charakter i znaczenie całej skomplikowanej sytuacji, i intuicja, i czucie zdefiniowane są w astrologii w odniesieniu do osoby, ponieważ umożliwiają one wewnętrzne przeżycia jednostki, które wskazują na jej poziom rozwoju. Ten etap rozwoju wyrażony jest w domu drugim jako przedmioty, które posiada jednostka –przedmioty także w sensie metaforycznym –i w do-mu trzecim jako nastawienie na środowisko, sposób reagowania na bodźce z otoczenia, gromadzenie i przyswajanie informacji. Do komputera wprowadzić można ogromnie dużo informacji; w podobny sposób rodzina, społeczeństwo, telewizja, prasa i lata spędzone w szkole dostarczają umysłowi dorastającego dziecka i potem nastolatka ogromu informacji, których przyjmowanie jest doświadczeniem z domu trzeciego. Doświadczenia te są bezużyteczne, a często mogą nawet zatruwać psychikę, jeśli nie zostaną uporządkowane, zintegrowane i przyswojone, a więc odniesione do “ja” i jego unikalnej zdolności organizowania świadomości wokół środka symbolicznego poziomu ascendentu. Na końcu okresu podporządkowanego domowi trzeciemu, teoretycznie pod koniec okresu dorastania, przychodzi czas, kiedy powinno się przestać przyjmować coraz więcej informacji i zacząć odnajdywać stabilizację i wprowadzać własne ograniczenia. W dawnych czasach oznaczało to porę zawarcia małżeństwa i wybudowania domu, co znaczy, że człowiek był wybierany i prowadzony do miejsca, w którym “zapuszczał korzenie”, miejsca, które było jego przeznaczeniem. Pojęcie domu i zakładania rodziny straciło dużo swojego znaczenia w naszym technokratycznym społeczeństwie ludzi pozbawionych korzeni i intelektualistów zawsze głodnych informacji i rozrywki, niezależnie jednak od przy-porządkowania doświadczeń z domu trzeciego i czwartego do określonego okresu w życiu, faktem jest, że pragnienie nowych doświadczeń i gromadzenie informacji są puste, jeśli człowiek nie przyswoi ich sobie uważnie i nie uczyni z nich materiału do budowy “domu własnej osobowości”. Ascendent może mówić nam, kim jesteśmy, nadir wskazuje jednak na to, czym jesteśmy, przynajmniej potencjalnie, i gdzie się znajdujemy. Wiedza z domu trzeciego powinna zostać zamieniona na siłę z domu czwartego. Możliwe jest, że przestanie się poszukiwać wiedzy przedwcześnie, w wyniku czego integracja osobowości może okazać się niepełna, po-zbawiona głębi, podobnie jak i siła pozwalająca na prowadzenie działań indywidualnych. Możliwe jest też gromadzenie danych, których nie da się wykorzystać konstruktywnie i sensownie pogodzić z własnym sposobem życia i światopoglądem. Taki nadmiar informacji doprowadzić może do różnego rodzaju nieszczęść. Cała nasza zachodnia cywilizacja podąża w tym właśnie kierunku; istnieje niebezpieczeństwo, że osiągnie ona etap, na którym zadusi się przygnieciona ogromem nieprzyswajalnych informacji, napędzana nieopanowanym pragnieniem posiadania coraz większej liczby rzeczy i poznawania coraz większej liczby faktów, których nie da się w sposób harmonijny włożyć w ramy spójnej filozofii życia. W części horoskopu, która zaczyna się od domu czwartego, nazywanej najczęściej ćwiartką północno-wschodnią w związku z dwuwymiarowością horoskopów, wszystko zależy od oznak związanych z czwartym domem, a szczególnie z jego wierzchołkiem –Immum Coeli, czyli nadirem. Do-świadczenia z domu czwartego wskazują przede wszystkim na to, czym jest człowiek jako konkretna, rzeczywista osobowość. Od tych fundamentów osobowości zależy, czy jednostka wyrazi miłość, czy nienawiść, czy zajmie się ona prokreacją, czy kreacją, tworzeniem. Jeśli wszystkie te działania nie będą oparte na silnych podstawach, będą skazane na niepowodzenie. Charakteryzować może je albo harmonijna twórczość, albo twórczość chaotyczna lub też może całkowity jej brak. W rezultacie człowiek zbierze bogaty bądź też ubogi zbiór złożony z doświadczeń, do których odnosi się dom szósty.